
Piątek wieczór - wchodzę na starego, zakurzonego bloga, żeby ruszyć trochę tą przestrzenią dysku serwera, którą okupuje mój słodki blogasek. Poczułem zaskoczenie, że niedługo zwieńczy się rok od ostatniej notki. Poczułem że to nie w porządku. Poczułem napływ ambicji i wzruszenia, jakie wywołuje simoran.blog.pl..
Do czego to doprowadziło? Wiele dni meandrowałem między postanowieniem napisania notki, a postanowieniem nie napisania. Wykrystalizowała mnie się myśl, że to nonsens/bezsens/nie sens/sensless. Ależ z drugiej strony - pomyślałem - zespół administratorów może nadpisać mojego bloga jakimś nowym! Niee, gdyby usunęli te wszystkie złote myśli, opisy i uczucia przelane na cyfrowy dziennik.. Zasmuciliby mnie.
Dlatego piszę sobie spontanicznie, aby podtrzymać bloga. Wiem - znowu to robię.
Wystarczy jeden komentarz żeby udowodnić że ktoś chociażby przypadkowo przeczytał te słowa. Taki komentarz się jednak nie pojawi, dlatego "znowu to robię".
btw. Ciekawe kiedy będzie któraś-rocznica założenia bloga. Wtedy się zmuszę do napisania czegoś mocnego. Mocnego oznacza, że napiszę szczerze i oddanie jak rasowy blogowicz! To dla Was czytelnicy! Czyli pozdrawiam Cię Szymon :)
Mam 16 lat i przyznaję, że dojrzałem do zauważenia nonsensu prowadzenia "internetowego dziennika". Jednak kasowanie treści, które wystukałem na klawiaturze osobiście 4 lata temu to jakby pozbawić siebie jedynych wspomnień związanych z początkami w Internecie. A teraz najbardziej pospolite pytanie oraz równie pospolita odpowiedź.
Dlaczego założyłem bloga? To proste. Jestem dwunastolatkiem, w telewizji reklamują blogi, zyskałem dostęp do Internetu a nabliższe otoczenie (wówczas "podstawówkowicze") zapycha serwer blog.pl rejestrowaniem nowych blogów. Oczywiście nawiązując znajomość internetową, "masz bloga?" było pierwszym pytaniem zadawanym przez nieznajomych na Gadu-Gadu. Hasło na tamten okres brzmiało "wstyd nie mieć bloga". Dlatego założyłem :)
Teraz sobie przypomniałem że za rejestrację płaciłem złotówkę. To dopiero wstyd :)
Jedynym sposobem na przetrwanie mojej skromnej stronki jest aktualizacja. Inaczej pozbawieni wrażliwości administratorzy sami zajmą się plikami simoran.blog.pl
I na koniec mały fragment notki, napisany według tradycji. Tradycja nakazuje opisywanie swojego życia i znaczących wydarzeń. Tak więc mam wakacje, dni są czasami ciekawe a czasami nudne. Takie są w końcu wakacje. Jednak do szkoły mi się nie spieszy. We wrześniu zostanę pasowany na licealistę. Znowu wszystko nowe. Zmiany bywają zwykle dobre, tzw. zmiany na lepsze. Oby ten stereotyp okazał się prawdziwy :)
Byłbym zapomniał - remontuję właśnie swój pokój. Meble jeszcze nie zakupione, ale planuję jasną podłogę, kremowo-beżowe ściany i ciemne meble Wenge.
Będę się powoli zbierać. Zauważyłem ciemne chmury na niebie, ciekawe czy deszczowe. Jakby to górol powiedział: "Oj bedzie padać bo mnie w krzyzu napierdala". Tak kończę dzisiejsze spotkanie, hej!
Według zapowiedzi, postanowiłem publikować na blogu artykuły w stylu felietonów. W moich tekstach będę starać się opisywać najbardziej nurtujące mnie problemy, w ciekawy sposób przekazując osobisty punkt widzenia.
Dodatkowo poćwiczę moje umiejętności wypowiedzi pisemnej, ale to inna sprawa.
Mam nadzieję, że to uatrakcyjni bloga. Jeżeli mielibyście ochotę często odwiedzać moją stronę serdecznie zapraszam. Dlaczego tak serdecznie? Troszczę się o gości i obiecuję nie zaniedbywać obowiązków aktualizacji felietonów.
Zacznijmy od najważniejszej sprawy dla uczniów, a mianowicie matury. Niesamowity Michał Seweryński „chce powrotu matematyki na maturę, bo to przedmiot, który uczy logicznego myślenia”. Zgadzam się że pomaga w logicznym myśleniu, ale czy obliczanie równań matematycznych przyda się do nauki angielskiego w podstawówce? Ten pomysł powstał głównie dzięki inicjatywom naszych państwowych uczelni. Miejmy nadzieję, że premier nie lubił kalkulować w młodości i postawi się w uczniowskiej sytuacji. Swoją drogą, mam wrażenie że większość politycznej „władzy” zajmuje się wymyślaniem podobnych nowości. Ceny rosną, wymagania rosną, a wynagrodzenia Panowie?
Opuśćmy banalne tematy polityków i nadstawmy uszy, bo teraz trochę o muzyce. Nie obrażajcie się, że opiszę sytuacje z USA, ale tam za zwyczaj najwięcej się dzieje. We wtorkowy wieczór, 22 listopada, po raz 33 rozdano nagrody amerykańskiego przemysłu muzycznego - American Music Awards. Sam przedrostek „American” nie wróży nic dobrego. Niestety musiałem to opisać, bo w końcu rozdmuchane wśród mediów popularne rozdanie nie mogło zostać pominięte na moim blogu. Nie będę opisywał ceremonii i towarzyszących jej występów, tylko przejdę do listy nagrodzonych. Powiem jedynie od siebie, że Mariah Carey miała na sobie całkiem niezłe wdzianko, które więcej odsłaniało niż zasłaniało. Kuszące, nieprawdaż?
Najlepszy artysta pop / rock: Will Smith
Najlepsza artystka pop / rock: Gwen Stefani
Najlepszy zespół pop / rock: Black Eyed Peas
Najlepszy album pop / rock: "American Idiot" Green Day
Najlepszy artysta soul / r'n'b: R. Kelly
Najlepsza artystka soul / r'n'b: Mariah Carey
Najlepszy zespół soul / r'n'b: Destiny's Child
Najlepszy album soul / r'n'b: "Destiny Fulfilled" Destiny's Child
Najlepszy artysta rap / hip hop: Eminem
Najlepsza artystka rap / hip hop: Missy Elliot
Najlepszy zespół rap / hip hop: Black Eyed Peas
Najlepszy album rap / hip hop: "The Massacre" 50 Cent
Najlepszy artysta country: Tim McGraw
Najlepsza artystka country: Gretchen Wilson
Najlepszy zespół country: Brooks & Dunn
Najlepszy album country: "Live Like You Were Dying" Tim McGraw
Najlepszy artysta współczesnej muzyki rozrywkowej ("adult contemporary"): Kelly Clarkson
Najlepszy artysta muzyki latynoskiej: Shakira
Najlepszy artysta alternatywny: Coldplay
Najlepszy nowy wykonawca: Sugarland
Inspirujący wykonawca: Mary Mary.
Może nudząc się w zimowe wieczory zechcecie posłuchać muzyki popularnej za oceanem, wówczas ta lista z pewnością pomoże każdemu w szukaniu nowych brzmień swojego ulubionego gatunku.
Teraz moment rozstania. Kolejne felietony powinny się ukazywać cotygodniowo. Postaram się wkrótce doprowadzić do wydawania ich w soboty, bądź niedziele. Sądzę, że to optymalne dni tygodnia na zaspokojenie ciekawości „co też się wydarzyło”. Albo „co ten Szymon nam opowie” – to zdecydowanie bardziej pasuje. Jeszcze wspomnę o prawach autorskich, co świadczy o klasie artykułu. Poszukując informacje korzystałem z różnych źródeł, natomiast opinie i teksty są zaczerpnięte z mojego umysłu. Teraz ten nudny blog stanie się źródłem informacji, których przekazywanie dalej sprawia mi przyjemność.
Szymon Maćkowiak.
blogową - zapomniałem umieścić w nagłówku. To temat dość ciekawy. Z pewnością czytelniku masz ochotę poznać kolejne wielkie plany, które nie dojdą do zrealizowania. I tutaj się mylisz...
Szablonik używany aktualnie na simoran.blog.pl znudził mi się. No, może nie tyle co się znudził, ale ma kilka niepraktycznych elementów.
1. mały rozmiar czcionki
2. ciemne kolory
3. ten trzeci punkt - tak dla zasady
Zatem wszystkie te naganne sprawy tyczą się zmiany szablonu na nowy. Oczywiście, mam w dupie naukę tworzenia własnego. Po to są publikacje, żeby z nich korzystać. Tak będzie w tym wypadku.
I ostatni z moich planów to aktualizacja bloga. Cotygodniowa myślę, ale za to bardzo ciekawa. Mam zamiar dzielić się swoim uwagami co do dzisiejszego świata politycznego, reklamy, muzyki, motoryzacji... Tematy dość szeroko pojemne, ale spróbuję opisywać wszystko co mi przychodzi do głowy lub to czym mam zamiar się z wami podzielić. Stanę się felietonistą, a być może zdobędę nowych czytelników. Proszę o życzenia powodzenia. Tylko bez szyderczości i podtekstów! Brak komentarza na stronie a wizyta - oznacza że jesteś cichy niczym cicha z klatki 95. Radzę, aby zostawić komenta :P
Zakończyłem karierę jako wioślarz... Ale nie zaniedbam mojego czynnego życia sportowego, bo przeniosłem się na szkolną sekcję pływacką. Dostane jakąś śmieszną smycz z napisem "Warta Sekcja Pływacka". Dobrze w ryj :P
skomentuj (0)
Od niedawna w Polonii zaszły zmiany na stanowisku trenera. Dotychczas naszym trenerem był siwy grubas, używający co chwila słów "Panowie uważajcie kurwa na łodź!" albo "Ty mi tutaj nie kurwij tylko wiosłuj!". LOL
Nowym kołczem został natomiast młody, studiujący jeszcze, wysportowany męski człowiek. Traktuje nas spoko, lecz zarządał treningów 5x w tygoniu, w tym 3x wizyta na siłowni co się równa 45 minutowej sesji. Cięzko jest, ciężko. Trzeba sobie odmówić komputera bądź telewizji, aby zaliczyć trening i przygotować się do szkoły.
Podobno w zimie sytuacja nie zmieni się monumentalnie, gdyż będziemy polepszać swoją formę bieganiem, siłownią itd. CZARNO TO WIDZE. Zima to czas na świętowanie Bożego Narodzenia, a nie pocenie się na mrożącym powietrzu! :P
17 września: pojechałem z rodziną Piotrka na pojazdy czterokołowe napędzane silnikiem spalinowym, zwane QUAD'ami. Było niesamowicie, pędziliśmy z prędkością blisko 40km/h przez wioskę i podziwialiśmy wiatr we włosach. Dodatkowo wybraliśmy się na spore kałuże, więc nieźle się ubrudziliśmy jak dzieci w błocie. Ale to są właśnie uroki górskiej jazdy na Quad'ach :D
18 września: wyprawa do Kinepolis na seans filmowy zatytułowany "Czas Surferów". Całkiem fajny "gangsterski" filmik, obsada i teksty znakomite, lecz fabuła nieco zagmatwana, szybko się kończy :/
19 września: tragiczny dzień w szkole. Na lekcji kultury fizycznej Piotras dostał pechowy strzał na bramke i dostał z piłki w nadgarstek. Skończyło się jazdą do szpitala oraz założeniem gipsu. Przykro mi Piotr, mam nadzieję że szybko kości się zrosną. Z WFem musisz się rozstać do końca semestru - przejebane... :|